środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 6

Tak więc zabrałam się do nauki bo już  za niedługo niestety matura i jutro jeszcze te dwie kartkówki. Czas leci nie ubłagalnie za szybko . Tak więc zleciał mi wieczór . Zaczęłam już układać do spania gdy nagle za wibrował mój telefon, który leżał na szafce nocnej co oznaczało że przyszedł mi sms. Wzięłam go do ręki żeby  sprawdzić od kogo go dostałam. Gdy spojrzałam na wyświetlacz od razu na twarzy pojawił mi się uśmiech  a na sercu się jakoś cieplej zrobiło. A sms był następującej treści : ,, Kolorowych snów piękna " . Jeszcze w dodatku dostałam rumieńców. Tak chwilę jeszcze rozmyślałam o tym sms-ie i poszłam spać.  Codzienna rutyna szkoła, nauka dom, a za nie długo wyjazd mojego taty. Będę za nim bardzo tęsknić, ale damy sobie rade z mamą. Do wyjazdu zostały już tylko trzy dni a ja się czyje jakby już go nie było. No ale niestety. Będzie na sto procent do siebie często dzwonić . Idę do domu ze szkoły a tu nagle zatrzymuje się mi dobrze znany samochód. Otwiera szybę i się pyta :

- Podwieźć miłą panią gdzieś ? Bo ja akurat jadę do domu.

- Z wielką chęcią ( śmiech ) uprzejmy panie Penchevie.

-  Czy masz ochotę iść na mecz w niedziele 23 marca ?

- No nie wiem . Bo mamy nie chcę zostawiać samej bo w sobotę wyjeżdża tata.

- Proszę zgódź się mama pójdzie do jakieś koleżanki czy coś .

- Hmmm... Kusząca propozycja ale jeszcze się zastanowię i zadzwonię . Pa.

- Żegnaj mała i czekam na telefon . Pa.

Ja z uśmiechem na twarzy wyszłam z auta i skierowałam się w stronę drzwi . Weszłam postanowiłam się przywitać z mamą, a potem poszłam zobaczyć co robi mój ojciec. Najpierw zapukałam i po chwili weszłam zobaczyłam jak się pakuje zrobiło mi się strasznie smutno i nagle zaczęła mi spływać łezka : 

- Czemu płaczesz ?- zapytał .

- Tak sobie tylko.

- Na pewno ? Bo jesteś jakaś przygnębiona .

- Bardzo będę za tobą tęsknić jak wyjedziesz za granicę. Będzie mi brakować nasz wspólnych rozmów i wieczornych spacerów. - powiedziałam i zaczęłam ryczeć jak głupia.

- Nie płacz wszystko będzie w porządku. Będę do was przyjeżdżał jak to będzie możliwe na święta i nie tylko - po czy wstał i mnie przytulił .

  - To ja lecę już do swojego pokoju .

- Mykaj córcia i ucz się do matury .

- Tak wiem.

Wyszłam  i już znajdowałam się w dobrze znanym mi miejscu . Usiadłam na krześle przy biurku i wzięłam się za odrabianie lekcji łatwe były zadania . Został mi jeszcze polski . Trzeba napisać opowiadanie na 8 stron kartki A4 . To była jakaś masakra. Wzięłam się za pisanie i nim się obejrzałam była już godzina 21.45 a mi się już oczy zamykały . Na całe szczęście została mi jeszcze jedna strona i będzie skończone. 

Obudziłam się zrobiłam poranna toaletkę i wyszłam do szkoły . Lekcje dzisiaj minęły dosyc szybko nim się obejrzałam byłam  z powrotem w domu. Przypomniałam sobie, że muszę z mamą porozmawiać czy mogę iść w niedziele na mecz, ale nie byłam pewna czy się zgodzi i czy będzie chciała zostać sama w domu .

- Mamo mam pewną sprawę do ciebie ?

- No słucham cie . Co to za sprawa ?

- Bo dostałam zaproszenie od Nikolaya na mecz  i nie wiem co mu mam powiedzieć. Bo ty być musiała sama zostać w domu. A ja nie chcę żebyś została.

- Możesz iść nie martw się o mnie poradzę sobie.

-Dziękuje - po czym mocno przytuliłam mamę.

Już piątek ostatni dzień w którym tata jest, ponieważ jutro wyjeżdża. Poprosiłam go jak nigdy żeby zostać w nim . Po długich namowach zgodził się ale nie było łatwo.  Więc postanowiłam , że razem wybierzemy się na jakiś spacer czy na zakupy. Wybrał najpierw zakupy dlatego że musiał sobie coś kupić na podróż. Wybraliśmy się do galerii potem do jakiegoś spożywczaka . Nim się obejrzeliśmy dochodziła już godzina 14.00 .

Wróciliśmy, ale tata była tak zmęczony że nie poszliśmy na spacer . Ale obiecał że pójdziemy wieczorem do parku razem z mamą . Zgodziłam się na taki układ.

 

 

 

Dumni po zwycięstwie, wierni po porażce. A to 6 rozdział .Z góry przepraszam  za powtórzenia i innego rodzaju błędy . Pozdrawiam i miłego czytania :* Zachęcam również do komentowania.

KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

 


poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 5

Wchodzę do sklepu i spotykam w nim dobrze mi znaną twarz Nikolay. Po czym on mnie tez rozpoznaje i mi macha ja mu również odmachuje. Potem biorę koszyk i ruszam w głąb sklepu a Nikolay za mną : 

-Witaj co za miłe spotkanie.

- Cześć.

- Ja już idę do kasy spotkamy się przed sklepem ok ? Co się stało że masz taką smutną minę ?

-  Dobrze niech będzie, później ci powiem.  Wezmę jeszcze pary rzeczy i też pójdę do kasy .

- To do zobaczenia za chwilę .

- Pa.

Poszłam jeszcze po resztę rzeczy z listy, której miałam kupić.Szukałam jeszcze płatków kukurydzianych po kilku minutach znalazłam je. Idę jeszcze tylko zapłacić i mogę wychodzić ze sklepu.Po chwili wychodzę i podchodzę do Nikolay. Po wyjściu nie  :

- Dobry wieczór pięknej pani.

- Heej.Uznam że to miał być  komplement.

- No oczywiście, że tak. Mam pytanko do ciebie czemu jesteś taka smutna?

- Sprawy rodzinne. Nic poważnego nie martw się . To co takiego chciałeś, że czekasz na mnie ?

- Mogę cię odprowadzić do domu ?

- No jeśli musisz .

- Przecież po nocy nie będziesz chodzić sama.

- Poradziłabym sobie.

Zaczęliśmy się kierować w stronę moje domu. Opowiedziałam mu o tym co się dzisiaj wydarzyło i o propozycji  pracy za granicą jaką dostał mój tata. Odprowadził mnie prawie po same drzwi :

- Dobrej nocy księżniczko.

- Dziękuje i wzajemnie.

- Żegnaj. Pa.

-Pa.

Po czym weszłam i prosto skierowałam się do kuchni gdzie zaniosłam zakupione zakupy. Akurat była tam mama i robiła sobie herbatę również się mnie zapytała czy chcę. Odpowiedziałam jej tak. Poszłam szybko ściągnąć buty i kurtkę bo nie zdążyłam jeszcze. Herbata była już gotowa więc wzięłam ją i podeszłam do stołu oczywiście nie odbyło się bez rozmowy, bo widział jak odprowadzał mnie Penchev :

- Miły ten chłopak córciu .

- Oj mamo nie przesadzaj.

- Ja przesadzam ? Ja tylko stwierdzam fakty - powiedziała mama z wielkim uśmiechem na twarzy.

- Dzwoniłaś może do taty jak się czuje ?

- Tak jest już coraz lepiej jutro wyjdzie ze szpitala.

- To dobrze. To ja lecę się myć i spać dobranoc mamuś.

-Dobranoc córciu, kolorowych snów.

- Dzięki.

Poszłam zrobić  to co miałam zrobić. Po całym dniu pełnym emocji położyłam się. Postanowiłam jeszcze zadzwonić do mojej kochanej kuzynki Joli, która jest wyjątkiem z nielicznych osób którym mogę zaufać . Zdałam jej wszystkie relacje z ostatnich dni. Bardzo się cieszyła że poznałam w końcu kogoś przez nieszczęsne podchnięcie . Troszkę się zasmuciła co jej powiedziałam o moim tacie a jej wujku. No ale cóż trzeba żyć dalej . Po około godzinie rozmowy rozłączyła się . Niestety jutro trzeba było wstać do szkoły a poza tym było bardzo późno. Nawet nie wiem kiedy usnęłam.

Wstałam jak zawsze poranna toaleta później zaglądnęłam w okno jaka jest pogoda. Następnie zjadłam śniadanie i poleciałam do szkoły.  Dzisiaj lekcje minęły mi dosyć szybko . Wróciłam do domu od razu usłyszałam głos taty. Wchodzę do salonu i widzę jak ogląda telewizor. Po chwili siadam koło niego i się  wtulam w niego. Chociaż nie było go jeden dzień to się bardzo stęskniłam. A co dopiero będzie jak wyjedzie za granicę. Spytała się mnie jak każdy rodzic swojego dziecka :

-  Jak było w szkole ?

- Może być dostałam 5 z polskiego, a jutro mam 2 kartkówki jedna z matematyki a drugą z fizyki. Jak się czujesz ?

-Dobrze porobili mi parę badań i wypuścili. Lekarz przepisał mi jakieś tabletki, które będę musiał zażywać.

- To super, że nic poważnego . Ja już lecę się uczyć tylko idę się coś jeszcze napić.

   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Oto leci  do was 5 rozdział. Nie wiem czy uda mi się na weekendzie coś dodać ponieważ mnie nie będzie . I z góry serdecznie przepraszam że tak długo nie nie dodawałam. Wiecie jak komentarze bardzo motywują, więc zostawcie po sobie jakiś ślad nawet jakąś emotikonę to jest dla mnie bardzo motywujące. Dla was minutka roboty a dla mnie radość . Strasznie mi się smutno zrobiło gdy oglądałam transmisje jak podczas ataku Alek upada nieszczęśliwie na tą nogę  :(  #AlekStayStrong

A tu macie mojego aska  ------> http://ask.fm/MartaK04

sobota, 29 marca 2014

Rozdział 4

Jechaliśmy jakieś 15 min autem Nikolay. Już po chwili jesteśmy na miejscu. Najpierw wychodzi on i potem jak na dżentelmena przystoi otwieram mi drzwi.  Następnie wchodzimy do jednej z piękniejszych restauracji w Rzeszowie. Odwieszamy płaszcze, a po krótce zajmujemy miejsce w koncie i po chwili przychodzi do nas kelnerka z menu. Zamawiamy przez nas wybrane dania. Po czym je spożywamy a po chwili nasze talerze są puste.
- Dziękuje za kolacje, była przepyszna.
- Nie ma za co . To ja dziękuje że tak śliczna dziewczyna dotrzymała mi towarzystwa.
- Bardzo dziękuje za komplement.
- Jeśli mogę się zapytać na jakie studia byś się chciała wybrać ?
- Chciałabym pójść na AWF, ale to się dopiero okaże po maturze.
Tak mogliśmy rozmawiać i rozmawiać ale niestety jutro szkoła. Już ostatni rok, a potem upragnione studia. Nie mogłam się doczekać.
- Która jest godzina ? - zapytałam.
- Poczekaj chwilkę sprawdzę...... Jest 22.15 - odpowiedział.
- Przepraszam cię bardzo,ale jtr mam szkołę czy możemy już jechać ?
- Tak jasne tylko poproszę kelnerkę o rachunek .
Zawołał kelnerkę podeszła do stołu podała rachunek, który zapłacił Nikolay. Później wzięliśmy nasze płaszcze i poszliśmy do auta i odwiózł mnie pod sam dom.
- Do zobaczenia.
- Do zobaczenia ślicznotko.
Wyszłam z auta cała w skowronkach , była szczęśliwa jak nigdy dotąd. Weszłam do mojego domu i prosto skierowałam się do pokoju. Wzięłam ze sobą pidżamę itp. Poszłam do łazienki wsiąść ciepły  prysznic i umyć twarz. Po 30 minutowym prysznicu wsunęłam się pod kołdrę i myślałam nad tym wszystkim co się dzieje ostatnio w moim życiu. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

Następnego ranka wstałam  o 7.00 zaspałam, bo dziś do szkoły miałam na 7.45 a przeważnie szłam 20min. Szybko pobiegłam zrobić poranną toaletę i prosto pobiegłam do szkoły . Całe szczęście nie spóźniłam się bo była 7.43. Lekcje mi się strasznie ciągły bo jest to poniedziałek . Mi zawsze się wtedy lekcje ciągły no cóż trzeba żyć dalej. Nareszcie upragniona ostatnia lekcja. W sali był zegar, więc spojrzałam wskazywał 14.59 jeszcze minuta i do domu. W końcu dzwonek idę do szatni po kurtkę buty jak się chce to się zmienia. Większość nie przebiera. Wychodzę i kieruje się w dobrze mi znanym kierunku. Przychodzę kieruje się w stronę salonu . Nie ma nikogo wołam chodzę po całym domu i nic. Schodzę po schodach do kuchni i widzę tam kartkę z następującą treścią :
" Córeczko ojca zabrało pogotowie, bo strasznie bolał go brzuch.  Na wszelki wypadek pojechałam z nim. Nie martw się jeśli będzie coś wiadomo to od razu do ciebie zadzwonię. Obiad masz w lodówce odgrzej go sobie . Proszę cię tylko nie przyjeżdżaj do szpitala ".
Po przeczytaniu tego krótkiego liściku chciało mi się płakać mojego kochanego tatę zabrało pogotowie a ja nie mogę do niego pojechać. Zaczęłam się uczyć ale na nic . Nie mogłam się skupić.
Postanowiłam posłuchać muzyki, zawsze mnie chociaż trochę uspokajała. Nagle zaczął dzwonić mój  telefon to mama odebrałam telefon . Wszystko mi powiedziała , że z tatą już wszystko się wyjaśniło. Jednak musi zostać na noc. Po niecałej godzinie mam byłą w domu i wszystko ze szczegółami powiedziała, że to było niegroźne zatrucie. A tyle zamieszania. Mama poprosiła mnie, żebym poszła do sklepu po drobne zakupy. Nie było jeszcze tak późno to mogłam iść. Biorę ze sobą telefon w razie gdyby się coś przypominało, a także słuchawki z nimi prawie nigdy się nie rozstaje. Wchodzę do sklepu i kogo  tam widzę .....




Oto kolejny rozdział leci do was :) Przepraszam ,że tak długo nic nie dodawałam ale nauka :( W ty tygodniu postaram się to nadrobić :)  Przepraszam również za to coś na górze ^


     

piątek, 14 marca 2014

Rozdział 3

 02.03.2014r
Wstałam i poszłam prosto do łazienki zobaczyć czy mój guz na głowie się zmniejszył. Był mniejszy to dobrze chociaż dziś nigdzie się za bardzo nie wybierałam. Przypomniałam sobie, że miałam zadzwonić po Nikolay. Biorę telefon do ręki i szybko szukam numeru po chwili znalazła go i dzwonię :
-  Hej tu mówi Jola dziewczyna, której pomogłeś.
- Cześć no jasne , że pamiętam taką śliczną dziewczynę . Właśnie jak się czujesz ? Już wszystko w porządku  ?
- Tak jest już dobrze właśnie dzwonię żeby ci o tym powiedzieć.
- To super. Mam do ciebie pytanko ?
- Okej. Słucham.
- Czy zechciałabyś pójść dzisiaj ze mną na kolację  ?
- No nie wiem . Znamy się dopiero jeden dzień.
- Nalegam. Jeśli ktoś komuś uratuje życie to powinno się mu oddać przysługę .
- Yy... No niech będzie - uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Będę pod twoim domem o 18.00 ? Może być, odpowiada ci godzina ?
- Tak . Do zobaczenia.
- Pa .  - odrzekł po czym się rozłączyłam.
Po tej rozmowie nwm czemu, ale byłam bardzo wesoła. Cały czas myślałam nad tym spotkaniem. Czy dobrze zrobiłam ? -zadawałam sobie to pytanie cały czas w myślach. Raz się żyje. Przebrałam się i poszłam sb zrobić śniadanie. Mój wybór padł na płatki kukurydziane z mlekiem. Potem  zastanowiłam się w czy pójdę niby to zwykła kolacja , ale trzeba się w coś ubrać. Postawiłam na beżową sukienkę, czarne balerinki i jeszcze do tego odpowiednie dodatki. Po głowie krążyło mi tysiąc myśli na minutę, a niech się dzieje co chce. Spojrzałam na zegarek byłam godzina 11.00, więc jeszcze 7 godzin, postanowiłam że zadzwonię do swojej kuzynki Kamili. Z nią zawsze mogłam porozmawiać o wszystkim, wysłuchała mnie gdy potrzebowałam się komuś wyżalić. Była jedyną osobą, której mogłam zaufać. Więc szukam ją i nie mogę znaleźć jej numer, bo niedawno zmieniłam kartę i nie zapisałam sobie numerów i wszystkie mi się usunęły. Poszłam do mamy ona może będzie mieć do niej jakiś kontakt :
- Mamooo !! Masz może numer do Kamili ? - zapytałam.
-Tak mam. Dać ci go ? - powiedziała.
- No oczywiście po to ty przyszłam.
-Pisz 768 507 132- podyktowałam mi .
-Dziękuje- odrzekłam.
Rzekłam jeszcze mamie że idę na krótki spacer ona powiedziała żebym wróciła przed 14 na obiad. Następnie wklepałam numer i postanowiłam wyjść na krótki spacer i zadzwonić do mojej kuzynki. Wykręciłam nie obierała, kolejny raz i nic. Odebrał dopiero za czwartym razem strasznie się ucieszyłam gdy usłyszałam jej głos :
- Witaj kochana masz chwilę żeby pogadać ze swoją kuzynką ?
- No pewnie zawsze mam dla Ciebie czas . Opowiadaj co u ciebie słychać ?
- Wszystko po staremu, dzisiaj idę na kawę z pewną osobą .
- Już opowiadaj wszytko.
Powiedział jej wszyściuteńko rozmawiałyśmy my ze sobą jakieś dobre dwie godziny po czym musiałyśmy się rozłączyć bo dochodziła godzina 13.30  a ja miałam być przed drugą na obiedzie
- Pa kochana Jolu szczęścia ci życzę .
- Dziękuje bardzo tobie też. Pa
Wróciłam do domu z drzwi było czuć zapach dzisiejszego obiadu. Pachniał pięknie jak nigdy, wchodzę do kuchni i siadam przy stole . Tata też już jest , mama nalewa tradycyjnie rosół. Po skończonym obiedzie moi rodzice chcieli mi coś powiedzieć, więc zostałam jeszcze chwilę :
-Córciu - powiedział tata- dostałem ofertę pracy w Anglii i nie wiem czy mam się zgodzić najpierw chciałem was zapytać, ponieważ pojechałbym tam na 5 miesięcy i przyjeżdżał na 3 tygodnie ?
- Jeśli chcesz to możesz jechać tylko co na to mama - odpowiedziałam z jednej strony radośnie z drugiej nie , bo mój kochany tatuś będzie musiał wyjechać .
- Zgadzam się, ale pod jednym warunkiem , że codziennie będziesz do nas dzwonił- odpowiedziała mama -  A jeszcze jedno kiedy bys miał jechać ?
- 22 marca . Za 20 dni .
- To jeszcze jest trochę czasu by go spędzić wspólnie - powiedziałam- Która jest godzina ?
- Jest 16. 35 - rzekł tata.
- To ja już pójdę się ubierać.
Najpierw poszłam wziąć prysznic do łazienki, potem się ubrałam. Zrobiłam lekki makijaż. Włosy trochę zakręciłam na lokówce i je spięłam. Nim się obejrzałam była już 17.59, Ubrałam buty i poszłam na pole Nikolay już na mnie czekał przed domem. Wchodzę do auta :
- Ale pięknie dziś wyglądasz, nie wiem co powiedzieć .
- Ni przesadzaj .
- Ja mówię Ci szczerą prawdę .
- To dziękuje za komplement. To gdzie jedziemy na tą kolacje ? - zapytała z zaciekawieniem.
- A zobaczysz .






Tak szczerze nie jestem z tego u góry zadowolona.Przepraszam was beznadziejnie ten rozdział wyszedł :( Miło jest jak pod postem są komentarze, jeśli ich to znaczy ,że nikt nie czyta.Pozdrawiam :D










 
  KAMILA
21-letnia kuzynka Joli.
Miła,sympatyczna zawsze
pomoże Joli w trudnych sprawach.

   
 

niedziela, 9 marca 2014

Rozdział 2

01.03.2014 r
To było dziwne uczucie. Musiało mi  się zdawać, że Nikolay popatrzył się akurat w moją stronę. Może na kogoś innego zerkał. Już słychać pierwszy gwizdek mecz rozpoczęty. Pierwszy punkt pada łupem Asseco Resovi. I po pierwszym secie Rzeszowianie prowadzą.  Drugi i trzeci set też został wygrany. Wielka radość wśród wygranej drużyny.
Oczywiście schodzę po autografy siatkarzy. Lecz idąc z góry jak to zawsze ja muszę się o coś po tchnąć, byłam wtedy już prawie na dole moje miejscówka była w połowie.  Lecę na dół turlając się nagle łapie mnie ktoś w ramiona . Niewierze nie mógł być to on. Tak jednak okazało się że złapał mnie mój ulubiony zawodnik.
-Nic ci nie jest ?- zapytał Penchev .
- Nie tylko głowa mnie trochę boli - odpowiedziałam serce waliło mi jak oszalałe .
- Może cię odprowadzić ?
- Nie dziękuje.
- Ależ ja nalegam, taka piękna dziewczyna nie powinna po takim upadku wracać sama do domu .
A tak wgl jak masz na imię jeśli mogę zapytać ?
- No dobrze niech będzie . Mam na imię Jola.
- Bardzo ładne imię. To za 15 min przed halą ok ?
- Dobrze niech będzie :)
Wszedłem do szatni nie zwracałem uwagi na nic .Słychać było szepty chłopaków którzy mówili:
- Nikolay się zakochał - powiedział Nowakowski.
 - Wcale, że nie tylko pomogłem tej dziewczynie bo widziałem jak leciała- on chyba jednak ma rację zrobiło mi się tak jakoś cieplej na sercu
Wyszłam na pole i czekałam na niego. Tak jak obiecywał po 15 min był już obok mnie. Głowa nadal  bolała i nie chciała przestać. Po drodze do domu opowiedział mi trochę osobie a ja jemu o mnie.Wymieniliśmy się numerami i miałam  mu zadzwonić jak będzie lepiej. Gdy tylko weszłam do mieszkania od razu skierowałam się do półki z lekami tam poszukałam czegoś na ból głowy. Rodzice zauważyli na mojej głowie guza od razu się zapytali co mi się stało opowiedziałam  im wszystko. Potem jeszcze przyłożyłam sobie  lód do głowy bo guz się nie zmniejszał. Poszłam położyć się do swojego pokoju. Myślałam nad tym wszystkim co się dziś wydarzyło. Ale mój ból nadal nie ustępował, wiec poszłam do mamy żeby dała mi mocniejszą tabletkę bo tamta nie pomagała.  Po pewnym czasie ból trochę ustał i postanowiłam, że oglądnę sobie jakiś film. Wzięłam laptopa i szukał około 20 min czegoś  nic nie mogłam znaleźć . Mój wybór jednak padł na ten film . Oglądnęłam cały i poszłam się wykąpać . Nie wiem kiedy odpłynęłam w krainę Morfeusza.






Przepraszam że taki krótki, ale zawsze takie będą i często . Z góry przepraszam za błędy. Jeśli macie jakieś uwagi lub zaleceni piszcie. Do następnego :* Pozdrawiam :*

czwartek, 6 marca 2014

Rozdział 1

                              

24.02.2014 r
Dzień jak co dzień . Szkoła,dom, nauka można by powiedzieć codzienna rutyna. Lekcje przeważnie zaczynam o 8.00 . Nie mam najlepszej przyjaciółki od serca, której mogę powiedzieć wszystko tylko parę koleżanek można powiedzieć  ,, na chwilę,, . Są tylko gdy nie mają jakiegoś zadania lub gdy trzeba im coś. Pewnego razu jedna z moich pseudo koleżanek Kinga poprosiła mnie żebym jej coś wytłumaczyła więc po szkole próbowałam jej to wytłumaczyć a ta po drodze ze szkoły  walnęła mnie zeszytem w głowę :( Dobra nie mowa o koleżankach tylko o moich niespełnionych marzeniach. Tak bardzo chciałabym być chociaż na jednym z meczy Asseco Resovi Rzeszów . Moim ulubionym zawodnikiem był Nikolay Penchev. Praktycznie wszystkie mecze oglądałam w tv lub słuchałam w radiu , gdyż nie było go na kanale telewizyjnym. Moi rodzice wiedzieli o tym że bardzo kocham siatkówkę.
25.02. 2014r
Było to piękny słoneczny dzień . Wstałam rano, ubrałam się i poszłam do szkoły jak zawsze. Bardzo  lubiłam na  wf grać w siatkówkę chociaż rzadko kiedy graliśmy w nią, a jak graliśmy w nią dawałam z siebie wszystko ile mogłam. Po ostatniej lekcji czyli wf pani powiedziała żeby poczekała na nią :
- Dzień dobry pani  Kasiu , co pani odemnie chciała ? -  zapytała Jola.
- Witam zauważyłam,że gdy na wychowaniu fizycznym jest siatkówka dajesz z siebie wszystko masz ogromny talent. Uważam że powinnaś zapisać się do jakiegoś klub- odpowiedziała.
-  Bardzo dziękuje zastanowię się nad tym. Do widzenia .
- Do widzenia Jolu. Przemyśl to sobie wszystko .
Wróciłam uradowana ze szkoły w końcu ktoś zauważył, że mam talent do siatkówki. W domu  czekałam na mnie jeszcze bardziej radośniejsza nowina. A mianowicie rodzice uszczęśliwili mnie jeszcze bardziej, bo powiedzieli, że kupili mi bilet na mecz Resovi z Cerrad Czarni Radom na 1marca 2014 roku.  Byłam wniebowzięta całą noc nie mogłam spać.
28.02.2014r
 Wstałam przetarłam oczy popatrzyłam na budzik, który wskazywał godzinę 6.45 oznajmiała, że trzeba wstawać. Już jutro mecz nie mogłam się doczekać ponieważ pierwszy raz na żywo będę mogła widzieć mecz moje ulubionego klubu i będę mogła zobaczyć na żywo moje ulubionego zawodnika- myślałam leżąc jeszcze w łóżku. Dobra koniec tego dobrego trzeba wstawać i do szkoły :(
 Jak na złość ten dzień ciągnął się i ciągnął. W końcu jest upragniony dzwonek 15.25.
Wróciłam i myślałam w czym ja pójdę na ten mecz . W końcu zdecydowałam się na czerwone rurki, białą bokserkę i czarny sweterek. Niczym się obejrzałam była już godzina 22.58. Postanowiłam iść spać.
01.03.2014r
Pogoda za oknem nie była zła, chociaż była trochę pochmurno. Zabrała się za sprzątanie swego pokoju bo inaczej rodzice mnie nie wypuszczą jak nie będzie posprzątane. Ale najpierw poszłam zjeść śniadanie. Jak zjadłam zabrałam się za sprzątanie pokoju. Nawet nie zdążyłam popatrzeć na zegarek który wskazywał godzinę 13.05 . Poszłam od łazienki się odświeżyć a potem założyłam na siebie to co wybrałam dzień wcześniej. Postanowiła że przejdę się na halę , bo miałam zaledwie 15 minut drogi. Jestem już na hali patrzę na rozgrzewających się już  zawodników obu drużyn cały czas czuję tak jakby czyjś wzrok na mnie. Rozglądam się za ulubionym siatkarzem jeest w końcu go dostrzegam a on też patrzyłam się w moją stronę . Nie nie mógł się patrzyć w moją stronę musiało mi się coś wydawać.









Tak się zapowiada 1 rozdział, kolejny już w niedziele  . Zachęcam do zostawienie jakiego kolwiek komentarzu będzie to dla mnie bardzo motywujące ponieważ jest to mój pierwszy blog . Komentujcie = Motywujecie :)