wtorek, 17 czerwca 2014
czwartek, 29 maja 2014
Rozdział 8
Poniedziałek najbardziej nielubiany dzień chyba przez wszystkich uczniów . Leniwie zwlokłam się z łóżka i poszłam lekko przemyć twarz i umyć zęby. Nagle usłyszałam że ktoś dzwoni. Wybiegłam z łazienki i poszłam odebrać telefon. Gdy zobaczyła kto to od razu miałam więcej powodów do uśmiechu. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak :
Niko: Witaj kochanie. Jak się czujesz ? Wyspałaś się ?
Ja : Witam mojego przystojnego chłopaka . Czuję się bardzo dobrze i powiem ci że bardzo się nie wyspałam po tej imprezie.
Niko: Oj biedactwo.
Ja : Przepraszam Cię bardzo ale teraz nie mogę rozmawiać ponieważ zbieram się do szkoły.
Niko: Szkoda, to w takim razie jak nie masz teraz czasu to przyjadę po ciebie jak skończy lekcję i pojedziemy gdzieś np. do parku. Co ty na to ?
Ja : Okej lekcję kończę o 15.15 tylko czekaj trochę dalej od szkoły.
Niko: Dobrze będę. To do zobaczenia miłej nauki.
Ja : Pa to do potem
I się rozłączyłam dopakowałam jeszcze plecak i mogłam ruszać w kierunku szkoły. Poszłam jeszcze do kuchni zjeść jakieś małe śniadanko i zrobić kanapki. Nie chciałam budzić mamy żeby jej powiedzieć. No ale cóż moja kochana mamusia mnie uprzedziła bo przyszła do kuchni :
- Dzień dobry.
- Dzień dobry córeczko jak się spało ?
- Dziękuje dobrze tylko troszeczkę jeszcze chcę mi się spać ale to nicz .
- O której dzisiaj wracasz ?
- No właśnie miałam ci to mówić że dzisiaj przyjdę około 19 .
- Wybierasz się gdzieś ?
- Koleżanka mnie prosiła żebym jej coś z matmy wytłumaczyła bo tego nie rozumie a matura tuż tuż i chciał żebym jej pomogła więc się zgodziłam.
- Na pewno do koleżanki ? A nie spotkać się z jakimś chłopakiem ?
- Mamoooo no weź przestań gdybym go miała to byś o tym pierwsza wiedziałabyś o tym . Muszę już lecieć pa.
- Pa pa córuniu uważaj na siebie .
Po czym jeszcze ją przytuliłam i dałam całusa że rak się o mnie troszczy. Szybko ubrałam buty i kurtkę i cienką czapeczkę pomimo że był koniec marca było zimno. Droga do szkoły ciągnęła mi się nie miłosiernie pomimo że ma niedaleko. Pierwsza lekcja minęła niezbyt szybko zresztą tak samo jak kolejne . Ostatnia upragniona lekcja i spotkani z Niko. Wybija godzina 15.15 i wychodzę ze szkoły z daleka widzę oczy samochód już bardzo dobrze mi znany. Zbliżam się do niego pomalutku i widzę jak on też wsiadł i kieruje się w moją stronę . Nie mija parę sekund i zamykam mnie w szczelnym uścisku :
- Cześć stęskniłem się strasznie za tobą.
- Ja też się za tobą stęskniłam . Czy ty dzisiaj po południu nie masz treningu ?
- Nie miałem wcześniej.
- To teraz jedziemy do parku ?
- A przychodzi ci do głowy jakiś inny pomysł bo mi nie .
- Nie nie przychodzi . Wiesz co ?
- Stało się coś ?
- Nie tylko koło 19 mam być w domu .
- Aha szkoda że tak mało czasu mamy dla siebie. Ale to nic wykorzystamy go jak najlepiej.
Wsiadam do auto i po kilku minutach jesteśmy już na miejscu. Po drodze rozmawialiśmy o mnie, szkole i o nim. Spacerujemy razem w ciszy lub mówimy sobie krótkie słówka. Nasze spotkanie zleciało bardzo szybko i już musiałam wracać do domu, bo rodzicielka będzie się o mnie martwić. Jeszcze trzeba odrobić zadania i nauczyć się na jutro .Odpinam pasy a w tym czasie Nikolay daje mi buziaka na pożegnanie. Kieruję się w stronę pokoju mamy i idę jej powiedzieć że już jestem po czym idę na górę .
Leci do was kolejny rozdział.
Może macie jakieś pomysły piszcie w komentarzach chętnie pomyślę nad waszymi propozycjami.
9komentarzy = kolejny rozdział
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
piątek, 16 maja 2014
Rozdział 7 część II
Nie wiem co we mnie wstąpiło tak cieszyłam się wygraną Resovi, że pobiegłam do niego i po prostu mnie wziął przytuli i zakręcił. Dałam mu jeszcze całusa w policzek, a on to odwzajemnił nie wiem co we mnie wstąpiło . Wszyscy na sali zaczęli bić brawo . Po chwili oderwaliśmy się od siebie nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Na twarzy miałam zapewne rumieńce. Około 15 minut zajęło mi zapoznanie się ze wszystkimi z Asseco. Najpierw poszli się przebrać a potem poszli świętować :
- Idziesz z nami ? - zapytał Igła wychodząc z hali tak jak inni.
- No nie wiem .
- Proszę zgódź się - krzyknął Niko.
- No ale ja muszę iść jutro do szkoły.
- Chodź z nami chociaż chwilę. Proszę - prosił Nikolay i zrobił minę oczu kota ze shreka.
- Dobrze pójdę ale nie długo.
- Skoczysz jeszcze za mną do domu żebym się przebrał ? - zapytał.
- Oczywiście - odrzekłam.
Razem skierowaliśmy się w stronę jego auta i po krótkim upływie czasu byliśmy już u niego w bloku. Miał bardzo nowocześnie urządzone mieszkanie. Nim się obejrzałam był już gotowy więc mogliśmy jechać do klubu. Ale zanim wyszliśmy dał mi całusa w policzek był taki delikatny :
- A za co ten buziak ?
- Za to że jest . Wieszzz.....jaki by ci to powiedzieć.... pooo..
- Mów prosto z mostu .
- Nooo.. boo.. ty.. mi się podobasz i chciałbym widzieć czy zostaniesz moją dziewczyną ?
Stał po prostu w osłupieniu nie wiedziałam co powiedzieć. Podobał mi się zawsze.Tylko nie byłam pewna uczuć do niego . W końcu wyjaśniło się to wszystko i teraz nie mam wątpliwości co do niego czuję. Czy dobrze zrobię jak się zgodzę czy nie. Myśli miałam 1000 na minutę. Po chwili wydukałam :
- Takk.... Zgadzam się być twoją dziewczyną .
- Super nie wiesz jak się cieszę . Kocham Cię .
- Ja Ciebie też.
I zamkną mnie w mocnym uścisku. Byłam najszczęśliwszą dziewczyną na całym świecie. Moglibyśmy tak jeszcze stać wieki ale musieliśmy się zbierać na imprezę do klubu aby świętować zwycięstwo . Niecałe 10 minut zajęło nam dojechanie do mieszkania. Po chwili jesteśmy już pod klubem. Całą drogę rozmawialiśmy i śpiewaliśmy piosenki które leciały w radiu. Wchodząc wszyscy się nas jakoś dziwnie patrzyli . Impreza zleciała dosyć szybko i nim się obejrzałam musiałam już wracać do domu. Mój kochany już chłopaki odwiózł mnie. Wysiadając z auta na moich ustach złożył namiętny pocałunek.
Przepraszam, że taki krótki i tak późno ale nauka , brak czasu i weny .
Czy podoba was się nowa para ?
Komentujcie to naprawdę bardzo motywuje :) Jest prawie 1300 wyświetleń z czego się ogromnie cieszę ale mało komentarzy .
Polska wygrała z Łotwą 3-0 cieszycie się . Bo ja bardzo ♥♥♥
Jak będzie 8 komentarzy pod tym rozdziałem pojawi się kolejny.
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
czwartek, 1 maja 2014
Rozdział 7 część I
Wstałam w sobotę rano i szybko się przebrałam i zrobiłam lekki makijaż , po to aby jechać z mamą odwieźć tatę. Po chwili byłam już gotowa i zeszłam na dół . Zrobiło mi się smutno, że to ten dzień. Pomogłam wziąć tacie walizki i wsadzić do bagażnika. Odwiozłyśmy go na przystanek Rzeszów Główny, ale to jednak mama prowadziła auto. Dojechaliśmy na miejsce dosłownie po kilku minutach.Wysiedliśmy z samochodu , a następnie wyciągnęliśmy bagaże. I poszliśmy na miejsce gdzie miał się zjawić bus. Nie zorientowaliśmy gdy mój kochany ojciec siedział w środku oczywiście wcześniej pożegnaliśmy się . Zaczęłam płakać bo było mi strasznie smutno że ten czas tak szybko leci i że już dzisiaj musiał jechać. Wtuliłam się w mamę i wpatrywaliśmy się jak odjeżdża. Mogłyśmy tak stać, ale trze było wracać do rzeczywistość . Jak wróciłyśmy straszne pustki były . Zawsze gdy był to chodziło radio albo telewizor lub robiło coś na polu a jak nie to w garaży ,chodził też do pracy . Codziennie starał się znaleźć chociaż by 5 minut żeby porozmawiać . W końcu musiałam się wziąć za sobotnie porządki. Najpierw zaczęłam od dołu czyli salon, kuchnia, łazienka, pokój rodziców. Spojrzałam na telefon, który wskazywał na godzinę 13.58 i 1 wiadomość od Kamili stwierdziłam że później przeczytam i jej odpiszę . W tym samym momencie zawołała mnie na obiad moja rodzicielka. Przyszłam do kuchni i nalałam sobie zupy niechętnie ją zjadłam w ciszy. Umyłam talerz i poszłam wykonywać dalej tą czynność co przed obiadem. Gdy zegar wskazywał 18.50 stwierdziłam, że jest już czysto i mogę iść poukładać sobie w szafka bo panował tam nie ład. Po około godzinie skończyłam i poszłam się napić jakiegoś soku. Przypomniało mi się że muszę przeczytać wiadomość od Kamili którą mi wysłała wcześniej. Odczytałam i odpowiedziałam na sms. . Zapomniało by się zadzwoniłam do Niko, że przyjdę na ten mecz jutro. Był strasznie ucieszony bo już myślał zę nie zadzwonię .Byłam strasznie śpiąca poszłam jeszcze sie trochę ogarnąć ale nie miałam siły. Nie wiem w którym momencie odpłynęłam w krainę Morfeusza .
Następnego dnia wstałam. Poszłam do kościoła na 9.00 mama razem ze mną poszła. Gdy wracałyśmy strasznie burczało mi w brzuchu. Pierwsze co zrobiłam po przyjściu to śniadanie . Cały czas słyszę : '' Śniadanie to podstawa ". Zrobiłam sobie płatki z mlekiem i je w szybkim tempie skonsumowałam. Najpierw odrobiłam zadania a po krótkim upływie czasu zaczęłam się uczyć . Około 14.50 zeszłam zjeść obiad był pyszny. Weszłam do pokoju usłyszałam dźwięk wiadomości tekstowej która była od Nikolaya. Napisał w niej : " Widzimy się na meczu :* ". Stwierdziłam że na mecz wyjdę około 17.00 żeby móc zobaczyć ich rozgrzewkę . Wróciłam do rzeczywistości bo zostały jeszcze 2 h zanim wyjdę z domu. W głowie już miałam meczy nie mogłam się skupić więc wybrałam się na krótki spacer . Jak spostrzegłam godzinę pędem poszła w bardzo dobrze znanym mi kierunku. Postawiłam na czerwone rurki i na mojego nowego pasiaka którego podarował mi tata przed jego wyjazdem . W pośpiechu wyszłam ale jeszcze zapytałam się mamusi czy na pewno zostanie ona odparła że tak . Drogę do Podpromia powykonywałam cała w skowronkach i o tym na jaki mecz ide i kto mnie na niego zaprosiłam. Sprawdzam czy nie wypadła mi wejściówka na miejsce VIP na całe szczęście była na swoim miejscu czy w torebce . Gdy jestem już niedaleko od tego miejsce nagle poczułam jak ktoś mnie zaczepia tak to był on :
- Czeeeeść. Miło mi że się zgodziłaś przyjść na ten mecz .
- Witaj mi też miło że będę mogła być na twoim meczu tzn waszym całej Resovi .
- To się cieszę że to ja mogłem ci sprawić taką przyjemność.
- Jeszce raz bardzo ci dziękuje za ten bilet.
- Ależ nie ma za co . Przepraszam cię bardzo ale muszę lecieć do szatni. Zaczekasz na mnie po meczu przed halą .
- Jasne nie gniewam się powodzenia i oczywiście wygranej . Tak poczekam na ciebie ale tylko 10 min jeśli się nie zjawisz to pójdę.
- Dzięki powinienem się wyrobić . To pa do zobaczenia później.
- Żegnaj . Pa pa pa .
I tak powędrował do szatni a ja poszłam na swoje miejsce na trybunach. Cały czas wypatrywałam kiedy wyjdą na rozgrzewkę.
*
Wszedłem do szatni i nagle rozległy się różne gwizdy i świsty. Od razu za pytałem dlaczego tak robią bo przyznam było to troszeczkę dziwne :
- Niko ma dziewczynę Niko ma dziewczynę - powiedział uradowany Igła.
- Nikolay się zakochał - powiedział Pit .
- O co wam wgl chłopaki chodzi ? Ja nie mam żadnej dziewczyny.
- A kto to był z kim stałeś przed halą ? - zapytał Piotr.
- Koleżanka tylko i wyłącznie. Kiedy nas widziałeś ?
- Jak stanąłem na parkingu rozmawialiście wtedy i nie chciałem wam przeszkadzać ładnie wam razem .
- Aha.
- To nie jest ta którą kiedyś uratowałeś ? - ponownie wypytywał Ignaczak.
- Tak to jest ona.
- To musi być miłość - krzyknął Paul .
- To jest tylko i wyłącznie koleżanka zrozumcie. Po za tym przebierzmy się a nie będziemy tak stać bo trener się zdenerwuje.
Przebraliśmy się szybciutko i wyszliśmy na halę. Zacząłem wypatrywać Joli. Jest w końcu mi się udało odnaleźć ją. Ona też się na mnie popatrzyła chyba się lekko zarumieniła dlatego odwróciła głowę w inną stronę . Byłem prze-szczęśliwy że przyszła dziś na mecz. Pierwszy set pada łupem dla nas również jak drugi i trzeci . Łatwe 3-0 dla nas radość była ogromna z wygranej. Nagle zauważyłem jak biegnie w moją stronę bardzo dobrze znana mi twarz .
I jak wam się podoba . Opinie piszcie w komentarzach. Smuci mnie to trochę bo tyle jest wyświetleń a tak mało komentarzy . Jeśli przeczytacie zostawcie chociaż emotikonę .
KOMENTUJESZ= MOTYWUJESZ
środa, 23 kwietnia 2014
Rozdział 6
Tak więc zabrałam się do nauki bo już za niedługo niestety matura i jutro jeszcze te dwie kartkówki. Czas leci nie ubłagalnie za szybko . Tak więc zleciał mi wieczór . Zaczęłam już układać do spania gdy nagle za wibrował mój telefon, który leżał na szafce nocnej co oznaczało że przyszedł mi sms. Wzięłam go do ręki żeby sprawdzić od kogo go dostałam. Gdy spojrzałam na wyświetlacz od razu na twarzy pojawił mi się uśmiech a na sercu się jakoś cieplej zrobiło. A sms był następującej treści : ,, Kolorowych snów piękna " . Jeszcze w dodatku dostałam rumieńców. Tak chwilę jeszcze rozmyślałam o tym sms-ie i poszłam spać. Codzienna rutyna szkoła, nauka dom, a za nie długo wyjazd mojego taty. Będę za nim bardzo tęsknić, ale damy sobie rade z mamą. Do wyjazdu zostały już tylko trzy dni a ja się czyje jakby już go nie było. No ale niestety. Będzie na sto procent do siebie często dzwonić . Idę do domu ze szkoły a tu nagle zatrzymuje się mi dobrze znany samochód. Otwiera szybę i się pyta :
- Podwieźć miłą panią gdzieś ? Bo ja akurat jadę do domu.
- Z wielką chęcią ( śmiech ) uprzejmy panie Penchevie.
- Czy masz ochotę iść na mecz w niedziele 23 marca ?
- No nie wiem . Bo mamy nie chcę zostawiać samej bo w sobotę wyjeżdża tata.
- Proszę zgódź się mama pójdzie do jakieś koleżanki czy coś .
- Hmmm... Kusząca propozycja ale jeszcze się zastanowię i zadzwonię . Pa.
- Żegnaj mała i czekam na telefon . Pa.
Ja z uśmiechem na twarzy wyszłam z auta i skierowałam się w stronę drzwi . Weszłam postanowiłam się przywitać z mamą, a potem poszłam zobaczyć co robi mój ojciec. Najpierw zapukałam i po chwili weszłam zobaczyłam jak się pakuje zrobiło mi się strasznie smutno i nagle zaczęła mi spływać łezka :
- Czemu płaczesz ?- zapytał .
- Tak sobie tylko.
- Na pewno ? Bo jesteś jakaś przygnębiona .
- Bardzo będę za tobą tęsknić jak wyjedziesz za granicę. Będzie mi brakować nasz wspólnych rozmów i wieczornych spacerów. - powiedziałam i zaczęłam ryczeć jak głupia.
- Nie płacz wszystko będzie w porządku. Będę do was przyjeżdżał jak to będzie możliwe na święta i nie tylko - po czy wstał i mnie przytulił .
- To ja lecę już do swojego pokoju .
- Mykaj córcia i ucz się do matury .
- Tak wiem.
Wyszłam i już znajdowałam się w dobrze znanym mi miejscu . Usiadłam na krześle przy biurku i wzięłam się za odrabianie lekcji łatwe były zadania . Został mi jeszcze polski . Trzeba napisać opowiadanie na 8 stron kartki A4 . To była jakaś masakra. Wzięłam się za pisanie i nim się obejrzałam była już godzina 21.45 a mi się już oczy zamykały . Na całe szczęście została mi jeszcze jedna strona i będzie skończone.
Obudziłam się zrobiłam poranna toaletkę i wyszłam do szkoły . Lekcje dzisiaj minęły dosyc szybko nim się obejrzałam byłam z powrotem w domu. Przypomniałam sobie, że muszę z mamą porozmawiać czy mogę iść w niedziele na mecz, ale nie byłam pewna czy się zgodzi i czy będzie chciała zostać sama w domu .
- Mamo mam pewną sprawę do ciebie ?
- No słucham cie . Co to za sprawa ?
- Bo dostałam zaproszenie od Nikolaya na mecz i nie wiem co mu mam powiedzieć. Bo ty być musiała sama zostać w domu. A ja nie chcę żebyś została.
- Możesz iść nie martw się o mnie poradzę sobie.
-Dziękuje - po czym mocno przytuliłam mamę.
Już piątek ostatni dzień w którym tata jest, ponieważ jutro wyjeżdża. Poprosiłam go jak nigdy żeby zostać w nim . Po długich namowach zgodził się ale nie było łatwo. Więc postanowiłam , że razem wybierzemy się na jakiś spacer czy na zakupy. Wybrał najpierw zakupy dlatego że musiał sobie coś kupić na podróż. Wybraliśmy się do galerii potem do jakiegoś spożywczaka . Nim się obejrzeliśmy dochodziła już godzina 14.00 .
Wróciliśmy, ale tata była tak zmęczony że nie poszliśmy na spacer . Ale obiecał że pójdziemy wieczorem do parku razem z mamą . Zgodziłam się na taki układ.
Dumni po zwycięstwie, wierni po porażce. A to 6 rozdział .Z góry przepraszam za powtórzenia i innego rodzaju błędy . Pozdrawiam i miłego czytania :* Zachęcam również do komentowania.
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Rozdział 5
Wchodzę do sklepu i spotykam w nim dobrze mi znaną twarz Nikolay. Po czym on mnie tez rozpoznaje i mi macha ja mu również odmachuje. Potem biorę koszyk i ruszam w głąb sklepu a Nikolay za mną :
-Witaj co za miłe spotkanie.
- Cześć.
- Ja już idę do kasy spotkamy się przed sklepem ok ? Co się stało że masz taką smutną minę ?
- Dobrze niech będzie, później ci powiem. Wezmę jeszcze pary rzeczy i też pójdę do kasy .
- To do zobaczenia za chwilę .
- Pa.
Poszłam jeszcze po resztę rzeczy z listy, której miałam kupić.Szukałam jeszcze płatków kukurydzianych po kilku minutach znalazłam je. Idę jeszcze tylko zapłacić i mogę wychodzić ze sklepu.Po chwili wychodzę i podchodzę do Nikolay. Po wyjściu nie :
- Dobry wieczór pięknej pani.
- Heej.Uznam że to miał być komplement.
- No oczywiście, że tak. Mam pytanko do ciebie czemu jesteś taka smutna?
- Sprawy rodzinne. Nic poważnego nie martw się . To co takiego chciałeś, że czekasz na mnie ?
- Mogę cię odprowadzić do domu ?
- No jeśli musisz .
- Przecież po nocy nie będziesz chodzić sama.
- Poradziłabym sobie.
Zaczęliśmy się kierować w stronę moje domu. Opowiedziałam mu o tym co się dzisiaj wydarzyło i o propozycji pracy za granicą jaką dostał mój tata. Odprowadził mnie prawie po same drzwi :
- Dobrej nocy księżniczko.
- Dziękuje i wzajemnie.
- Żegnaj. Pa.
-Pa.
Po czym weszłam i prosto skierowałam się do kuchni gdzie zaniosłam zakupione zakupy. Akurat była tam mama i robiła sobie herbatę również się mnie zapytała czy chcę. Odpowiedziałam jej tak. Poszłam szybko ściągnąć buty i kurtkę bo nie zdążyłam jeszcze. Herbata była już gotowa więc wzięłam ją i podeszłam do stołu oczywiście nie odbyło się bez rozmowy, bo widział jak odprowadzał mnie Penchev :
- Miły ten chłopak córciu .
- Oj mamo nie przesadzaj.
- Ja przesadzam ? Ja tylko stwierdzam fakty - powiedziała mama z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Dzwoniłaś może do taty jak się czuje ?
- Tak jest już coraz lepiej jutro wyjdzie ze szpitala.
- To dobrze. To ja lecę się myć i spać dobranoc mamuś.
-Dobranoc córciu, kolorowych snów.
- Dzięki.
Poszłam zrobić to co miałam zrobić. Po całym dniu pełnym emocji położyłam się. Postanowiłam jeszcze zadzwonić do mojej kochanej kuzynki Joli, która jest wyjątkiem z nielicznych osób którym mogę zaufać . Zdałam jej wszystkie relacje z ostatnich dni. Bardzo się cieszyła że poznałam w końcu kogoś przez nieszczęsne podchnięcie . Troszkę się zasmuciła co jej powiedziałam o moim tacie a jej wujku. No ale cóż trzeba żyć dalej . Po około godzinie rozmowy rozłączyła się . Niestety jutro trzeba było wstać do szkoły a poza tym było bardzo późno. Nawet nie wiem kiedy usnęłam.
Wstałam jak zawsze poranna toaleta później zaglądnęłam w okno jaka jest pogoda. Następnie zjadłam śniadanie i poleciałam do szkoły. Dzisiaj lekcje minęły mi dosyć szybko . Wróciłam do domu od razu usłyszałam głos taty. Wchodzę do salonu i widzę jak ogląda telewizor. Po chwili siadam koło niego i się wtulam w niego. Chociaż nie było go jeden dzień to się bardzo stęskniłam. A co dopiero będzie jak wyjedzie za granicę. Spytała się mnie jak każdy rodzic swojego dziecka :
- Jak było w szkole ?
- Może być dostałam 5 z polskiego, a jutro mam 2 kartkówki jedna z matematyki a drugą z fizyki. Jak się czujesz ?
-Dobrze porobili mi parę badań i wypuścili. Lekarz przepisał mi jakieś tabletki, które będę musiał zażywać.
- To super, że nic poważnego . Ja już lecę się uczyć tylko idę się coś jeszcze napić.
Oto leci do was 5 rozdział. Nie wiem czy uda mi się na weekendzie coś dodać ponieważ mnie nie będzie . I z góry serdecznie przepraszam że tak długo nie nie dodawałam. Wiecie jak komentarze bardzo motywują, więc zostawcie po sobie jakiś ślad nawet jakąś emotikonę to jest dla mnie bardzo motywujące. Dla was minutka roboty a dla mnie radość . Strasznie mi się smutno zrobiło gdy oglądałam transmisje jak podczas ataku Alek upada nieszczęśliwie na tą nogę :( #AlekStayStrong
A tu macie mojego aska ------> http://ask.fm/MartaK04
sobota, 29 marca 2014
Rozdział 4
Jechaliśmy jakieś 15 min autem Nikolay. Już po chwili jesteśmy na miejscu. Najpierw wychodzi on i potem jak na dżentelmena przystoi otwieram mi drzwi. Następnie wchodzimy do jednej z piękniejszych restauracji w Rzeszowie. Odwieszamy płaszcze, a po krótce zajmujemy miejsce w koncie i po chwili przychodzi do nas kelnerka z menu. Zamawiamy przez nas wybrane dania. Po czym je spożywamy a po chwili nasze talerze są puste.
- Dziękuje za kolacje, była przepyszna.
- Nie ma za co . To ja dziękuje że tak śliczna dziewczyna dotrzymała mi towarzystwa.
- Bardzo dziękuje za komplement.
- Jeśli mogę się zapytać na jakie studia byś się chciała wybrać ?
- Chciałabym pójść na AWF, ale to się dopiero okaże po maturze.
Tak mogliśmy rozmawiać i rozmawiać ale niestety jutro szkoła. Już ostatni rok, a potem upragnione studia. Nie mogłam się doczekać.
- Która jest godzina ? - zapytałam.
- Poczekaj chwilkę sprawdzę...... Jest 22.15 - odpowiedział.
- Przepraszam cię bardzo,ale jtr mam szkołę czy możemy już jechać ?
- Tak jasne tylko poproszę kelnerkę o rachunek .
Zawołał kelnerkę podeszła do stołu podała rachunek, który zapłacił Nikolay. Później wzięliśmy nasze płaszcze i poszliśmy do auta i odwiózł mnie pod sam dom.
- Do zobaczenia.
- Do zobaczenia ślicznotko.
Wyszłam z auta cała w skowronkach , była szczęśliwa jak nigdy dotąd. Weszłam do mojego domu i prosto skierowałam się do pokoju. Wzięłam ze sobą pidżamę itp. Poszłam do łazienki wsiąść ciepły prysznic i umyć twarz. Po 30 minutowym prysznicu wsunęłam się pod kołdrę i myślałam nad tym wszystkim co się dzieje ostatnio w moim życiu. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Następnego ranka wstałam o 7.00 zaspałam, bo dziś do szkoły miałam na 7.45 a przeważnie szłam 20min. Szybko pobiegłam zrobić poranną toaletę i prosto pobiegłam do szkoły . Całe szczęście nie spóźniłam się bo była 7.43. Lekcje mi się strasznie ciągły bo jest to poniedziałek . Mi zawsze się wtedy lekcje ciągły no cóż trzeba żyć dalej. Nareszcie upragniona ostatnia lekcja. W sali był zegar, więc spojrzałam wskazywał 14.59 jeszcze minuta i do domu. W końcu dzwonek idę do szatni po kurtkę buty jak się chce to się zmienia. Większość nie przebiera. Wychodzę i kieruje się w dobrze mi znanym kierunku. Przychodzę kieruje się w stronę salonu . Nie ma nikogo wołam chodzę po całym domu i nic. Schodzę po schodach do kuchni i widzę tam kartkę z następującą treścią :
" Córeczko ojca zabrało pogotowie, bo strasznie bolał go brzuch. Na wszelki wypadek pojechałam z nim. Nie martw się jeśli będzie coś wiadomo to od razu do ciebie zadzwonię. Obiad masz w lodówce odgrzej go sobie . Proszę cię tylko nie przyjeżdżaj do szpitala ".
Po przeczytaniu tego krótkiego liściku chciało mi się płakać mojego kochanego tatę zabrało pogotowie a ja nie mogę do niego pojechać. Zaczęłam się uczyć ale na nic . Nie mogłam się skupić.
Postanowiłam posłuchać muzyki, zawsze mnie chociaż trochę uspokajała. Nagle zaczął dzwonić mój telefon to mama odebrałam telefon . Wszystko mi powiedziała , że z tatą już wszystko się wyjaśniło. Jednak musi zostać na noc. Po niecałej godzinie mam byłą w domu i wszystko ze szczegółami powiedziała, że to było niegroźne zatrucie. A tyle zamieszania. Mama poprosiła mnie, żebym poszła do sklepu po drobne zakupy. Nie było jeszcze tak późno to mogłam iść. Biorę ze sobą telefon w razie gdyby się coś przypominało, a także słuchawki z nimi prawie nigdy się nie rozstaje. Wchodzę do sklepu i kogo tam widzę .....
- Dziękuje za kolacje, była przepyszna.
- Nie ma za co . To ja dziękuje że tak śliczna dziewczyna dotrzymała mi towarzystwa.
- Bardzo dziękuje za komplement.
- Jeśli mogę się zapytać na jakie studia byś się chciała wybrać ?
- Chciałabym pójść na AWF, ale to się dopiero okaże po maturze.
Tak mogliśmy rozmawiać i rozmawiać ale niestety jutro szkoła. Już ostatni rok, a potem upragnione studia. Nie mogłam się doczekać.
- Która jest godzina ? - zapytałam.
- Poczekaj chwilkę sprawdzę...... Jest 22.15 - odpowiedział.
- Przepraszam cię bardzo,ale jtr mam szkołę czy możemy już jechać ?
- Tak jasne tylko poproszę kelnerkę o rachunek .
Zawołał kelnerkę podeszła do stołu podała rachunek, który zapłacił Nikolay. Później wzięliśmy nasze płaszcze i poszliśmy do auta i odwiózł mnie pod sam dom.
- Do zobaczenia.
- Do zobaczenia ślicznotko.
Wyszłam z auta cała w skowronkach , była szczęśliwa jak nigdy dotąd. Weszłam do mojego domu i prosto skierowałam się do pokoju. Wzięłam ze sobą pidżamę itp. Poszłam do łazienki wsiąść ciepły prysznic i umyć twarz. Po 30 minutowym prysznicu wsunęłam się pod kołdrę i myślałam nad tym wszystkim co się dzieje ostatnio w moim życiu. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Następnego ranka wstałam o 7.00 zaspałam, bo dziś do szkoły miałam na 7.45 a przeważnie szłam 20min. Szybko pobiegłam zrobić poranną toaletę i prosto pobiegłam do szkoły . Całe szczęście nie spóźniłam się bo była 7.43. Lekcje mi się strasznie ciągły bo jest to poniedziałek . Mi zawsze się wtedy lekcje ciągły no cóż trzeba żyć dalej. Nareszcie upragniona ostatnia lekcja. W sali był zegar, więc spojrzałam wskazywał 14.59 jeszcze minuta i do domu. W końcu dzwonek idę do szatni po kurtkę buty jak się chce to się zmienia. Większość nie przebiera. Wychodzę i kieruje się w dobrze mi znanym kierunku. Przychodzę kieruje się w stronę salonu . Nie ma nikogo wołam chodzę po całym domu i nic. Schodzę po schodach do kuchni i widzę tam kartkę z następującą treścią :
" Córeczko ojca zabrało pogotowie, bo strasznie bolał go brzuch. Na wszelki wypadek pojechałam z nim. Nie martw się jeśli będzie coś wiadomo to od razu do ciebie zadzwonię. Obiad masz w lodówce odgrzej go sobie . Proszę cię tylko nie przyjeżdżaj do szpitala ".
Po przeczytaniu tego krótkiego liściku chciało mi się płakać mojego kochanego tatę zabrało pogotowie a ja nie mogę do niego pojechać. Zaczęłam się uczyć ale na nic . Nie mogłam się skupić.
Postanowiłam posłuchać muzyki, zawsze mnie chociaż trochę uspokajała. Nagle zaczął dzwonić mój telefon to mama odebrałam telefon . Wszystko mi powiedziała , że z tatą już wszystko się wyjaśniło. Jednak musi zostać na noc. Po niecałej godzinie mam byłą w domu i wszystko ze szczegółami powiedziała, że to było niegroźne zatrucie. A tyle zamieszania. Mama poprosiła mnie, żebym poszła do sklepu po drobne zakupy. Nie było jeszcze tak późno to mogłam iść. Biorę ze sobą telefon w razie gdyby się coś przypominało, a także słuchawki z nimi prawie nigdy się nie rozstaje. Wchodzę do sklepu i kogo tam widzę .....
Oto kolejny rozdział leci do was :) Przepraszam ,że tak długo nic nie dodawałam ale nauka :( W ty tygodniu postaram się to nadrobić :) Przepraszam również za to coś na górze ^

Subskrybuj:
Posty (Atom)